Mila kontra koty..

Moja babcia mieszkała na wsi, na wsi pełnej zwierząt.. Moja miłość do nich jest ogromna i zawsze otaczałam się zwierzakami. Traktowałam i traktuje wszystkie Animals jak równych sobie... (nie dotyczy komarów)..
W domu mamy dwie kotki..


Miszelka - kochana ale typowa rosyjska księżniczka, wybredna. Przychodzi wtedy, jak ma ochotę. Prawdziwy kot. Milę toleruje ale omija szerokim łukiem. Nie pozwala się dotknąć. Natomiast uwielbia przebywać w Mili rzeczach - wózek, łóżeczko i przewijak. To jej ulubione miejsca. Milka nie protestuje i za bardzo się nie wkurza, że Miszelka nie chce się z nią bawić, bo...Bo ma Kiciolinę.


Kiciolina to 10 letnia kotka, dachowiec, mega opiekuńcza w stosunku do Miszelki, pieszczoch niesamowity i bardzo oddany kot. Nie toleruje obcych, nas traktuje jak rodzinę. Kochana jest.. Milka może robić z nią wiele rzeczy: przytula się do niej, łapie za ogon, by przysunąć jej go pod język, by go sobie umyła. Mila może ją głaskać, klepać, trzymać za uszko.. Owszem, są momenty, że Kiciolina nie chce. Wówczas ostrzegawczo klepie po ręce.. Początkowo Mila się tego bała, ale Kiciolina z tych kotów, co pazury wyciągają w ostateczności, więc Mila się przyzwyczaiła.
 
Warto wychowywać dziecko wraz ze zwierzętami.. czy to kot, pies, czy papuga..
Zwierzak to przyjaciel, uczy szacunku, zwierze wspomaga rozwój emocjonalny i społeczny. Uczy wrażliwości wobec siebie i ludzi..
Nigdy nie pomyślałam o tym, że muszę się pozbyć kotów, bo miała urodzić się Mila i nigdy nie zrozumiem osób tak postępujących.

21 komentarzy:

  1. A feeeeeeeeeee kociska!!!!!!!!!
    Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo konstruktywny komenatrz.. :-) A feeeeee Ala.

      Usuń
    2. Drogi anonimie nikt sie Ciebie nie pyta czy lubisz koty, Ania w tym poście chciała pokazać relacje zwierzęta-dzieci! Pozdrawiam

      Usuń
  2. Też nie lubię kotów:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, a ja komarów, golonki i wielu wielu innych. Post ma na celu pokazać relacje dzieci i zwierząt. Równie dobrze może chcodzić o psa, kameleona lub słonia.

      Usuń
    2. nie lubię kotów :P
      mamy psa. Emilka niekiedy go terroryzuje, ale uczy się obowiązkowości. sprawdza czy ma jedzenie, picie. lubi z nim wychodzić na dwór.

      Usuń
  3. Aniu, fajnie, że poruszyłaś ten temat :) Sama jestem właścicielką kotki i kocham ją bardzo :)
    Mam pytanie jednak. Widzę, że Miszelka jest na dworze "wolna", wypuszczasz ją samą? Odchodzi od domu? wraca?
    Ja mieszkam na wsi gdzie generalnie koty żyją na dworze. Do czasu też wypuszczałam swoją kicioline. Do wypadku a raczej dwóch wypadków. Od tamtej pory trzymam ją w domu (rok) i widzę, że chyba brakuje jej wolności na dworze... Całe dnie przesiaduje na parapecie i tęsknym okiem zerka na dwór...

    Zuza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy taras i Miszelka ma możliwość chodzenia po wszystkich tarasach, więc idzie i wraca się meldować co jakiś czas. Wraca najpóźniej o 23. Nie ma jak na razie z tym problemu.

      Usuń
  4. Miałam kiedyś dwa koty. Pierwszy dachowiec zamieszkał z nami jak miałam 3-4 lata, żył 20 lat, Emi przyprowadziłam do domu jakieś 10 lat temu. Mieszka dalej z moimi rodzicami, a ja w domu mam teraz 3 letnią Afi, suczka rasy shih tzu i jestem zachwycona jak się z Milą bawią. Przez pierwsze 3 miesiące przy karmieniu Mili Afi wskakiwała na poduszkę i kładła się wzdłuż jej plecków. Nie odstępowała jej na krok. Teraz się razem bawią, Mila za Afi gania, głaszczę, klepie, przytula się, rzuca jej kostkę. Rewelacyjne jest wychowywanie ze zwierzętami:) Będąc w ciąży też wiele osób radziło mi abym oddała Afi, nawet nie wiem skąd ludziom przychodzą takie pomysły do głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie ja też. Piękne imię ma Twoja córka :-))))

      Usuń
    2. Hehe Twoja także:)

      Usuń
  5. U nas też kotka dachowa, 4 letnia i Ala może z nią robić bardzo wiele. Generalnie dziewczyny się lubią i pazury jeszcze nigdy nie poszły w ruch. Podobnie jak Ty nigdy nawet przez chwilę nie pomyślałam o oddani Gabi w związku pojawieniem się Alutki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my mieliśmy kotke rasy burmańskiej niecały rok, niestety połknęła osę i się udusiła...;((((( płakaliśmy bardzo, bo była członkiem rodziny...obiecałam sobie, ze jak będę znowu mieć kota to już nie będę go wypuszczać bo drugiej takiej straty nie przeżyję.

      ps. do anonima też kiedyś nie lubiłam kotów dopóki sama go nie miałam.

      pozdrawiam Agnieszka :)

      Usuń
  6. Też mamy dwie kotki. Nie wyobrażam sobie, by teraz zniknęły. Nawet nie chodzi o mnie, ale o Lilkę, która je uwielbia. One też akceptują Lilkę. Dają się przytulić, pociągnąć za sierściucha, ale też potrafią łapą walnąć jak chcą spać, a Lilkę na miłość bierze :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Marze o takim pięknym kocurze jak Miszelka albo jak Leon Olgi z olgaiokolice.blogspot.com cudowne są. Niestety mój mąż jest nie przejednany w tym temacie :/.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kocham wszystko co się rusza i da się przytulić.Kota nigdy nie miałam bo reszta domowników nie toleruje ale próbowałam oswoić dzikiego.Któregoś dnia jednak zniknął i więcej go nie widziałam.Taki szary dachowiec jest dla mnie najpiękniejszy na świecie.Mało wiem o kotach ale zastanawiam się czy może w swoim domu jakiegoś nie przygarnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie chciałabym mieć rodzinę na wsi...U nas wo domu choc w mieście (ale z małym ogródkiem) jest tez kot i dwa psy :) Dziecko ze zwierzakami super sie chowa, uczy empatii, zrozumienia, miłości, dbania o słabszych (choc czasem trudno ich nazwać słabszymi ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. czyli żadnej kontry - pełna symbioza :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie mordy cudowne, do zamiziania całkowicie:))) Zazdroszcze dwóch futer w domu, ja mam jedno ( wagowo robi za trzy, niestety) ale marzy mi się jeszcze jeden siersciuch... No cóż, może kiedys sie uda:) Dzieci rzeczywiscie cudnie wychowują sie ze zwierzętami, ja jednak namawiałabym do rozsądnego brania do domu zwierzaka gdyz po odejsciu od kasy reklamacji nie uwzględnia się!!! Kiedys jedna znajoma zapytała się, czy mogłabym jej POŻYCZYĆ mojego kota na kilka dni bo jej córka bardzo kotka chce i ona chce zobaczyc, jak to jest mieszkac z kotkiem... A chłopa tez mam je pozyczyc, żeby zobaczyła jak to jest mieszkac z facetem ( owa pani to singielka). No jak rany, jak mozna wpasc na taki pomysł w ogóle? Zwierzę to nie rzecz, przeciez takie stworzenie tez ma swoje emocje...
    MOja Zosia zdecydowanie woli psy od kotów, no cóż, na razie się nie zdecydujemy, ale kto wie, moze kiedys?
    A komarów tez nie lubie ( choc i te staram się ubijac w miarę humanitarnie, tj szybko;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne :)
    Marzy mi się drugi kociak, żeby Whiskasowi nie było smutno kiedy sam zostaję. Myślałam kiedyś nad rosyjskim, ale chyba jednak wolałabym drugiego brytyjczyka :)
    I z niego to też taki prawdziwy kot. Musi być tak jak on chce.

    Jego relację z Lili są dobre, ale całkiem od niedawna. Potrzebował 9 miesięcy, żeby zaakceptować Małą.

    Całuski :*

    OdpowiedzUsuń