Smoczki, smoki dla smoka..

No właśnie.. Nikt nie poruszał tego tematu albo nie wpadł mi w oko a temat dość kontrowersyjny.. 
Czy używać smoczka?
Niektórzy twierdzą, że TAK, inni kategorycznie NIE, w niektórych szpitalach nie chcą i ganią za to a w innych karzą tacie biec do sklepu, bo smok chce smoczka... O co chodzi?
Ja mam mały zestaw ale nie wiem czy mam go użyć..
Mam taki:


Smoczki z kolekcji Night & Day posiadają świecące w ciemności kółeczko do chwytania.
 
Dynamiczność i unikalna budowa sprawiają, że smoczek do uspokajania LOVI:
  • zapobiega odruchowi kąsania smoczka
  • zapewnia swobodne oddychanie i połykanie śliny
  • nie zaburza zdrowego rozwoju mowy i zgryzu*
*) pod warunkiem przestrzegania zaleceń ortodontycznych i logopedycznych
 
Dynamiczny smoczek uspokajający LOVI został przebadany medycznie w Polsce.
 
Zestaw zawiera:
  • smoczek LOVI 2 szt.
  • osłonki smoczka 2 szt.
  • etui do higienicznego przechowywania smoczków 





55 komentarzy:

  1. My nie uzywamy,nie chcemy zatykac buzi malcowi naszemu zreszta on za smoka uzywa sutka i pewnie nie chcialby inaczej

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zdecydowanie na tak, jeżeli chodzi o smoczki. Oczywiście, pod warunkiem, że dziecko chce ssać, nie na siłę.

    To bzdura, że dziecko, które dostaje smoka może mieć problemy ze ssaniem piersi. Moja mama 7 lat temu urodziła mojego brata, smoka podała już w szpitalu, a karmiła piersią ponad rok.
    Tak więc ja na pewno do szpitala zabiorę ze sobą smoka i jeżeli znajdzie się odpowiedni moment, podam go.

    Z drugiej strony, nie będę płakać, jeżeli moje dziecko nie będzie potrzebowało smoczka, aby się uspokoić, bo wiem też, że ciężko jest dziecko od niego potem odzwyczaić...
    Ale, jakoś damy radę, w razie, by działał cuda momentach największego płaczu...

    Aha, z tego co mi wiadomo, warto nie uczyć dziecka spania ze smoczkiem. Tylko do uspokojenia korzystać z tego dobrodziejstwa/przekleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak.. Decyzje zweryfikuje życie:(

      Usuń
    2. Na wszelki wypadek dobrze smoczek mieć. Ale nie wtykać dziecku na siłę. Jako ostatnia deska ratunku może posłużyć :)

      Usuń
  3. No temat bardzo kontrowersyjny. Mieliśmy nie używać. Gdy Emil miał 2 tyg. dostał w prezencie od wujka smoczek nuk'a. A że wtedy zmagaliśmy się z zaparciami, był marudny, nie mógł zasnąć to wujek zapropnował by prezent mu zapodać. Byłam zła, nie chciałam, oczywiście ukrywałam przed nim jakie mam nastawienie. Mały w sekundzie usnął mi na rękach. Dajemy mu do dziś, jak usypia, nigdy na siłę. Bywają dni że wcale go ciumka bo zwyczajnie nie chce. Pierś i tak chwyta, nie ma z tym problemu. Również butelka którą miał podawaną przez cąły pierwszy miesiąc nie zaburzyła miłości do cycusia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pocieszajace, ze mimo wszystko chciał smoka.. Okaże sie u mnie w szpitalu. Na wszelki wypadek wezmę:)

      Usuń
  4. Ja osobiście jestem za smokiem i podam ci 3 przykłady;
    1. Nasz Michaś od 2porodu miał smoczka, owszem gdy wchodził ktoś do pokoju to chowałam, bo jedna laska dostała zje bek, ostatniego dnia na obchód zapomniałam schować, ale lekarka okazała się w porządku i powiedziala ze jest za smoczkiem, maly sam wyrzucił smoczek gdy wyszedł mu pierwszy ząb, 8miesięcy miał, więc dzięki temu jestem za
    2. Syn koleżanki też od urodzenia miał smoczka, teraz ma 5 lat i nadal z nim śpi ;(
    3. Inna koleżanka od urodzenia nie dawała smoczka, mała ma 4 lata i ciągle paluszki w buzi ma

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogólnie nie mam zdania. Życie zweryfikuje :) My mamy kupione dwa jeszcze zanim dowiedziałam się, że nie powinno się dawać dziecku w pierwszych tygodniach życia. Na pewno nie będę wkładać na siłę, najwyżej będziemy mieć na pamiątkę nieużywane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszelki wypadek wezmę do szpitala.. Zobaczymy;)

      Usuń
  6. Jakie piękne te twoje smokulce. Ja też miałam dylemat ale jak zauważyłam że mała na chwilę przestaje płakać nie miałam wyjścia. Jak się okazało Ala wcale za smokiem nie przepadała, z wiekiem sama zaczęła wyjmować go z buźki i oddawać mi do ręki. Teraz czasem jak znajdzie smoczka gdzieś między zabawkami bierze go do buzi jakoś odwrotnie i śmieje się w głos. Jak zauważy smoka u innych dzieci patrzy ze zdziwieniem jakby chciała zapytać "a co to?"

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana, wszystko się okaże w " praniu ". My używamy w dzień, kiedy Martynka jest bardzo marudna, wieczorem tylko do zasypiania...potem całą noc śpi już bez smoka...

    a tak w ogóle to uważam, że te niektóre dzisiejsze za i przeciw są śmieszne...ja np. doiłam smoka do 5-tego roku, mama na wszystkie sposoby próbowała mnie oduczyć, ale się nie dało. Pewnego dnia sama stwierdziłam, że już go nie potrzebuję i nie mam problemów ze zgryzem, wadą wymowy czy czymś takim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbialam pić herbatę z butelki ze smoczkiem.. Długo, oj długo..

      Usuń
  8. Z racji mojego zawodu byłam na nie. Aż trafiły nam się dwie nie przespane noce. Lilka ssała piers przec całą noc, a ja na fotelu walczyłam żeby nie zasnąc. W końcu się przełamałam i kupiliśmy (takie jak Ty masz). Jak trafiła się awaryjna sytuacja to podaliśmy smoczek... Powiem szczerze, że miałam łzy w oczach jak to zobczyłam. Ale na szczęście Lilka go nie zaakceptowała i od tamtej pory ze 2 razy znów próbowaliśmy i nic. Lila go nienawidzi.
    W szpitalu (sw, Zofii) zabraniali smoczków... Oczywiście, że ssanie smoka ma wpływ na odruch ssania. Przy ssaniu smoka pracują zupełnie inne grupy mięśni niż przy ssaniu piersi. Niektórym dzieciom może go zaburzyc... Jeżeli tak by nie było to w szpitalu podawaliby mm z butelki, a nie z sondy po palcu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ania, zobaczysz czy Milunia będzie 'smoczkowa'czy nie. Leoś od początku smoczka wypluwał. Potem od czasu do czasu próbowałam mu dawać ale tylko bardziej się złościł i smok leciał przez pół pokoju. A wiem, że są dzieciaki które bez smoczka nie dają rady ;)
    W każdym razie lepiej mieć i nie wykorzystać niż nie mieć i biegać za smokiem.

    Rozmawiałam o smoczkach ostatnio z moją panią ortodontką. Mówiła, że nie mają wpływu na zgryz pod warunkiem, że dziecko nie używa go dłużej niż do 1. roku. Stosowane dłużej mogą źle wpływać na zgryz.
    Buziaki!

    Kasia i Leo

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nastawiałam się, że smoka używać nie będziemy i obie dziewczyny nigdy smoka w buzi nie miały - jakoś nie widziałam potrzeby i konieczności - wszyscy w okół się dziwili, a dla mnie to jakieś takie naturalne... moja kuzynka też dwójkę swoich wychowała bez smoka... pamiętam jak teściowa nam mówiła, że nie damy rady - ale ja nie zauważyłam żeby była jakaś naprawdę konieczność zatykania buzi maluchowi.... teraz mam nadzieję, że będzie podobnie, bo sama mam sporą awersję do smoka - i nie chodzi mi to, że ma jakiś np. zły wpływ na zgryz czy coś, bo tu zdania są przecież podzielone... ale jakoś tak w ogóle nie czuję tematu... moje dziewczyny nigdy nie ssały kciuka... Noemi miała dużą potrzebę ssania, ale wówczas po prostu przystawiałam ją do piersi... nie żałuję, że nie używaliśmy smoka, bo ominął nas jeden ewentualny problem z późniejszym odstawieniem...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja kupiłam 2 smoczki, a w szpitalu dostałyśmy w paczkach w prezencie kolejne dwa i właśnie tego jednego prezentowego używamy. Nasza Oleńka jest grzeczna, ale też lubi pomarudzić, więc dajemy jej smoka, później sama wypluwa:)

    OdpowiedzUsuń
  12. A więc moim zdaniem ;)
    Po 1. W szpitalu nie mają prawa mówić czy masz używać smoczka czy nie to twój wybór
    Po 2. Dla mnie smoczek jak i pieluszka to wygodnictwo :P które ma zastąpić mamę , to samo tyczy się wszelkich pluszaków

    Moja Mała np. nie akceptowała smoczka , myślę że dlatego bo przystawiałam ją do piersi kiedy tylko tego potrzebowała nawet jeśli miałam z nią leżeć pół dnia. Próbowałam ją nauczyć ssać smoczek, i nauczyłam - tylko z tego względu że na jesiennym spacerze spała z otwartą buźką i nałykała się zimnego powietrza co spowodowała zaczerwienienie gardełka, niestety, a raczej "stety" kiedy mała miała ok. pół roczku sama od smoczka się odstawiła :)

    Ja kiedy byłam bobasem też nie używałam smoczka ;) moja mama była zawiedziona :D i dla "szpanu" kładła smoczek obok mnie ;) bo podobno był ładny hahah więc sobie chociaż leżał obok :D

    I jeszcze jedno, bzdurą jest że smoczek niby zniekształca zgryz ! Ja nie używałam i mam brzydki a znam osoby które używała a maja naprawdę piękne uśmiechy ;)

    To takie tam moje skromne zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) niezły patent z tym skoczkiem;)

      Usuń
  13. Są dzieci u których odruch ssania jest bardzo silny tak było z moim i smoczek musiał być. Wystarczy powiedzieć, że w szpitalu w którym rodziłam nie wolno było dawać smoczków dzieciom, a mój tak się dał we znaki, że Pani ordynator na boku poradziła mi smoczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojej koleżanki Maja tak miała.. W szpitalu musiała jej dać paluch, bo brodawki juz nie wytrzymywaly :-oo

      Usuń
  14. Tyle słyszałam opowieści, że rodzice są przeciwni smoczkom i nie będą dawali, a potem życie zweryfikowało i dziecko ze smoczkiem chodziło :).
    Ja się nie zarzekam, Dziki Lokator będzie chciał smoczka to dostanie, nie będzie chciał to nie. Nic na siłę.
    Ja nie chciałam też kupować smoczka "na szybko" i danego modelu, bo tylko taki jest dostępny. Wolałam mieć wybór - poczytać, popytać i kupić taki jak chciałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, co ma być to będzie :) dzięki..

      Usuń
  15. Nie jestem ani zwolenniczką ani przeciwniczką smoków, jednak swojemu maluchowi, wspólnie z mężem, postanowiliśmy nie dawać. Nigdy nie miał smoka w ustach. Mama blisko - w zupełności mu wystarcza. Decyzji nigdy nie żałowałam. Ba! Nawet się cieszę, że dało się bez smoczka. Myślę, że podejście "BEZ" ma więcej zalet niż wad.

    OdpowiedzUsuń
  16. my używamy do zasypiania, choć na początku też byłam na nie, ale życie pisze swoje scenariusze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój synek ma rok i nadal używa smoczka do spania. Jak tylko się budzi wkłada sam smoczka do specjalnego pojemniczka. Myślę że używanie smoczka nie jest złe,byleby go nie nadużywać. Zdaję sobie sprawę,że niedługo będzie trzeba się pożegnać z tym uspokajaczem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem trzymam kciuki za powodzenie odstawiania :)

      Usuń
  18. hanka nie chciała. wolała ssać moje cycki, jakieś 24/h albo prawie;)). czasem bardzo chcialam, by wolała smoczek;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli nie ma potrzeby, to nie dawać. W chwili słabości i wielogodzinnego usypiania zaproponowałam go Filipkowi, na szczęście go nie zaakceptował i wypluwał ze wstrętem. Wolę trochę dłużej powalczyć piersią, niż zatykać dziecko silikonem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mila zdecyduje za Was!
    Pozdrawiam.Marta.

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiedzi
    1. bosko beda wygladac tylko chwile,po kótkim uzytkowaniu zetrze sie obrazek niesttey:)

      Usuń
    2. bosko beda wygladac tylko chwile:), po krótkim uzytkowaniu zetrze sie obrazek:)

      Usuń
  22. Tego wyboru - każda mama powinna dokonać sama :) Moja Niunia ma i używa, pomagał przy kolkach i nadal pomaga przy usypianiu. Na pewno jest lepszy od kciuka - a dzieci czasem po niego sięgają. Zrób jak uważasz - dziecku nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. My teZ mieliśmy dwa smoczki zakupione. Po 5 dniach mały dostał smoka, ale jakos nie do końca mu siespodobał. Teraz bardzo Zadko ssie przed snem, a w dzień w ogóle. Na pewno smoczek jest lepszy od ssania kciuka. A nasz maluszek na poczatku wlasnie wolał kciuk.

    OdpowiedzUsuń
  24. My nie używamy smoczka i chociaż kilka razy kusiło mnie by iść do sklepu i kupić, szczególnie gdy widać było, że klucha nie ssie już aktywnie piersi tylko ciamka, ale ostatecznie stwierdziłam, że dopóki nie dopomina się bardzo tego ssania obejdziemy się bez smoczka. Nie używamy więc, ale nie oznacza to, że jestem zupełnie na NIE. Zobaczymy - jeśli wytrzymamy bez smoczka do 3 miesiąca nie wprowadzimy go zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja będę po początku używała smoczka (chyba, że Mały nie będzie chciał to nie będę zmuszała) ale jeśli będzie chciał to nie uważam żeby smoczek był czymś złym.

    OdpowiedzUsuń
  26. A u mnie to dzieciaki zdecydowały o tym same, i zadne nie chciało;-)))

    OdpowiedzUsuń
  27. też się nad tym zastanawiałam - czy smoczki to konieczność?

    OdpowiedzUsuń
  28. Z racji mojego zawodu byłam na nie. Aż trafiły nam się dwie nie przespane noce. Lilka ssała piers przec całą noc, a ja na fotelu walczyłam żeby nie zasnąc. W końcu się przełamałam i kupiliśmy (takie jak Ty masz). Jak trafiła się awaryjna sytuacja to podaliśmy smoczek... Powiem szczerze, że miałam łzy w oczach jak to zobczyłam. Ale na szczęście Lilka go nie zaakceptowała i od tamtej pory ze 2 razy znów próbowaliśmy i nic. Lila go nienawidzi.
    W szpitalu (sw, Zofii) zabraniali smoczków... Oczywiście, że ssanie smoka ma wpływ na odruch ssania. Przy ssaniu smoka pracują zupełnie inne grupy mięśni niż przy ssaniu piersi. Niektórym dzieciom może go zaburzyc... Jeżeli tak by nie było to w szpitalu podawaliby mm z butelki, a nie z sondy po palcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i D. nauczył Lilke ssac smoka... hehe. Podajemy w bardzo awaryjnych sytuacjach jak nic innego nie dziala

      Usuń
  29. Mam takie same, czy podam Małej - życie pokaże, nawet nie wiedziałam, że uchwyty świecą w ciemności,aż sprawdzę z ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mysle ze wieszosc mam w ciazy zakłada ze na pewno nie poda smoka ale potem codziennosc i proza zycia te poglady weryfikuje... z dzieckiem uczepionym przy piersi nie da sie nic zrobic i wtedy zapada decyzja o smoczku. na pewno nie traktowałabym tego akcesoria jako zła tylko zbawienia, potem po porstu trzeba w miare szybko (najlepiej przed ukonczeniem 1 rz)dziecko od niego odzwyczaic.

    OdpowiedzUsuń
  31. W szpitalu św. Zofii w W-wie nawet nie wyjmuj, bo będą 'krzyczeć' (nie wiem gdzie rodzisz, ale tak na wszelki wypadek informuję ;) Dziewczyna z łóżka obok wciskała go już dla 2dniowego maleństwa!).
    My kupiliśmy 2 rodzaje smoków i żaden się nie przyjął. Ba! Żaden nie wytrwał w buzi dłuzej niż minutę! ;) Robiliśmy kilka podejść, ale jak nie, to NIE! :D Nie ma co dzieciuszka zmuszać.
    Także w tej kwestii do Mili należy ostatnie 'słowo' ;)

    OdpowiedzUsuń