Mija prawie rok odkąd wróciłam do pracy. Czas nie biegnie. On zapierdala. Sorry. Jak jest? Rożnie. Momentami cieszę się, że pracuję. Ale są dni, kiedy mam dość. Moja praca nie jest monotonna. Za wyjątkiem jednego - ten sam plan każdego miesiąca. Ale poza tym różni klienci, rożne kejsy itp. Teraz jestem w pociągu. Jadę na spotkanie z klientem do Krakowa. Nudno więc nie jest. Mam jednak wyrzuty sumienia. Mogłabym być z nią, budzić się razem, jeść śniadanie, iść na spacer, oglądać bajki.. A robi to wszystko Niania i cholernie jej zazdroszczę. Zostają nam weekendy. I niestety nie całe, bo zazwyczaj w niedzielę jestem na lotnisku. Czasami przyjadą do mnie, czasami nie. Zostają nam więc godziny po pracy i sobota. Teraz, gdy jest chora, tym bardziej trafia mnie szlag.. Bo ona chorować najbardziej "lubi" z mamą..
To ten jedyny moment, kiedy cieszę się, że karmie piersią.. To dla niej ukojenie. Mamy zapalenie gardła.. Moim zdaniem związane z piątkami, które za nic w świecie nie chcą wyjść. Na pewno ją męczą. Gryzie, jeść nie chce, humor słaby. Wziełabym L4 na nią, posiedziała tydzień w domu ale praca! Wyjątkowo jej teraz mam pełno i po dziurki w nosie. Mam nadzieję, że mi wybaczy..
Ja dziś sobie nie mogę..
Sama jestem pracującą mamą i wiem, że momentami bywa ciężko, szczególnie gdy dziecko jest chore, a w obawie przed problemami w pracy, nie biorę zwolnienia. Przykre jest to, że tak trzeba robić, że pracodawca (często też rodzic) rzadko rozumie nasze mamine bolączki...
OdpowiedzUsuńTobie życzę spokoju, a córeczce dużo, dużo zdrowia
Ja moge iść na l4. U mnie nie ma z tym problemu. Ale musialBym oddać klientów.
UsuńWiesz to takie dziwne jest... Ja jestem z Felixem od urodzenia w domu. Tak postanowiliśmy z mezem. Ze ja zostaje az Felus pójdzie w wieku 3 lat do przedszkola. Teraz z perspektywy czasu i siedzenia a nim w domu nie wiem czy to był dobry pomysł:(( czasami zazdroszczę mezowi ze wychodzi z domu i ma "spokój" od nas:)) to tak drastycznie brzmi ale mam czasami tego juz pi dziurki w nosie!:)) z drugiej strony cieszę sie ze mamy ten czas dla siebie choć bywają dni żebyśmy sie pozabijali:)))) tak to juz w zyciu jests ze człowiek jest zazwyczaj z czegoś tam nie zadowolony i wolałby byc gdzieś gdzie akurat sie nie da.
OdpowiedzUsuńSiły życzę i zeby te piątki szybki wyszły. U nas tez jeszcze nie wyszły ale nie męczą na szczęście:))
Pozdrawiam
Zawsze tak jest. Ja tez czasami prace traktuje jak odpoczynek. Ale teraz wolałabym odpoczywać w domu
UsuńMam tak samo.
OdpowiedzUsuńNiby nic się nie zmieniło a praca,która dawała radość już nie cieszy a męczy.I to poczucie,że nie tu jest moje miejsce ale w domu z nią.
Miło Cie widzieć. Wróciłaś? Musimy sie zdzwonic.
UsuńWróciłam:)
UsuńDla mnie jesteś supermamą!
OdpowiedzUsuńDziekuje :-*
Usuńdziałamy na dwa etaty wszystkie mamy pracujące, ale w kobietach siła i moc, damy radę ! zdrowiejcie robaczki
OdpowiedzUsuńHa ha. Nawet ma 4 etatu :)
UsuńTez bym sobie nie wybaczyła.
OdpowiedzUsuńWspółczuje
UsuńRozumiem ehh i to bardzo. U mnie to już 1,5 roku od powrotu a od stycznia zmiana stanowiska. Jest ciężko ale jak wracam do domu to stres, nerwy odpuszczają chociaż na chwilę.
OdpowiedzUsuńTo prawda. Wiecej energii na zabawy :)
UsuńZdrówka!
OdpowiedzUsuńMnie praca czeka od września a raczej jej szukanie. Do tego połączone z oddaniem Olusia do żłobka. na samą myśl jestem pełna obaw.
U nas od września przedszkole. Tez pękam na maxa:)
UsuńGłowa do góry! Takie rozłąki też wzmacniją Waszą więź!!Już jutro piątek i będziecie znowu razem!
OdpowiedzUsuńKocham piątki. Nareszcie!
UsuńZdrówka dla Mili:) Ona kocha Cię najbardziej na świecie więc wybaczy Ci na pewno:)
OdpowiedzUsuńZrobiła mi prezent na urodziny i jyz jest duuuuuzo lepiej. Dziekuje :-*
UsuńJesteś wspaniałą Mamą i Kobietą. Jestem stałą czytelniczką Twojego bloga i Twoją miłość Córeczki widać na każdym kroku. Dużo zdrowia dla Mili. Pozdrawiam Ola, mama Jasia :)
OdpowiedzUsuńzdrówka dla córci oby szybko wyzdrowiała no i czasami nie można z pracy się zwolnić w takich sytuacjach wiem jest Ci ciężko ale dasz radę
OdpowiedzUsuńKochana rozumiem Cię doskonale ! Ja też bardzo często mam wyrzuty sumienia, że ja jestem z pracy, a Martynka z dziadkami. Ale pracować trzeba,a naszym skarbom krzywda się nie dzieje :)
OdpowiedzUsuńWybaczy wybaczy.
OdpowiedzUsuńJestes cudowna mama!
Buziaki dla Miluni :*
Zdrówka i szczęścia życzę :)
OdpowiedzUsuńMam dokładnie tak samo. To mój piąty miesiąc w pracy, w dodatku w nowej, córeczka często choruje,odkąd poszła do żłobka, na szczęście w takich sytuacjach zawsze ratuje nas babcia. Ja wciąż mam wyrzuty sumienia i bardzo tęsknie,choć po 16 miesiącach w domu chciałam powoli wrócić do pracy. Jednak teraz, kiedy w niej jestem nawet nie potrafię się do końca zaangażować. Myślę sobie, że to ja powinnam z Nią być.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zdrówka życzę:)
Udało się Pani odstawić Milę od piersi? Śpi już u siebie w łóżeczku? Anka
OdpowiedzUsuńNiestety.. Kurde
Usuń