Taka sytuacja w sklepie Piotr i Paweł

Uwielbiam ten sklep, znam go na wylot, wiem, na której półce co leży, zakupy tam mogę robić po ciemku w 15 minut. Poza tym ma wszystko, czego potrzebuje, nawet cudowne Zuziowe M&M'sy o smaku masła orzechowego prosto z USA. 
Jest jedno ale, no dwa : nie ma marakuji, której fanką ogromną jestem, szczególnie na Bezie Pavlovej oraz DRZWI. Nie, nie chodzi o kupno drzwi ale o ich działanie.
Co raz częściej zakupy w Pawle robimy z Milką "na nogach".
Ostatnio wychodzimy ze sklepu, a tam drzwi, które otwierają się i zamykają automatycznie. Działają chyba na fotokomórkę, nie wiem, nie znam się. Wychodzimy ze sklepu, Mila zatrzymała się na zewnątrz tuż przed drzwiami. Tak reaguje na zmianę podłoża, czy to kafle, trawa, kratka ściekowa, obojętnie. Patrzy chwilę, by postawić krok do przodu. Trzymam ją za jedną rączkę i namawiam: chodź Kochanie, to tylko kratka. Ale ona dziwnie na mnie patrzy, mina w podkówkę i piszczy cichutko jak myszka, znaczy nie ma afery, ale coś ewidentnie jej nie pasuje. Chce jej podać drugą rękę, żeby zachęcić ale niestety! Rączka z tylu, między ZAMKNIĘTYMI drzwiami. Kurde! Szok! Ale jak to? Tak, drzwi nie zareagowały i zamknęły się z małą łapką między nimi. Na szczęście nic się nie stało, w drzwiach jest jeszcze taka wełniana osłona, pewnie ochrona przed wiatrem, raczej nie dla rączek, bo przecież te drzwi w ogóle nie powinny były się zamknąć, prawda?
Szybko się cofnęłam, by je uruchomić i uwolniłam mój skarb.
Taka sytuacja!



 
Fotki z wczoraj :-)

14 komentarzy:

  1. o boziu dobrze że ta osłonka była i malej nic sie nie stało ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna Mila! Dobrze, ze nic sie Jej nie stalo!
    Ja tez niektorych wind nie lubie, szczegolnie jak jestem z wozkiem i duzo ludzi wchodzi do windy - boje sie, ze winda bedzie sie zamykac :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejku, malusia łapeczka biedna;*

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja też kiedyś byłam dla takiej komórki niewidoczna..Takie właśnie drzw mnie na uniwerku ścisnęłý.Dobrze,że łapka cała:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że nic się nie stało!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że drzwi są lekko rozszczelnione ! Bidulka mała .
    Też mamy tą tuniko sukienke :) jest super :)) Sciskamy

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej!
    Ależ Milunia wyrosła! Dawno mnie to nie było i żałuję, że jestem po tyłach... Lubiłam zawsze tą Twoją "Warszawę" :) choć przez chwilę czułam się, że tam jestem hihi :)
    Ja wróciłam po przerwie do pisania i mam nadzieję, że wpadniesz do mnie.
    Pozdrawiam Cię !

    OdpowiedzUsuń
  8. jej, szczęście w nieszczęściu z tą osłoną...dobrze, że rączka cała!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale duża już Milka,a jakie z niej śliczności! Buziaki i pozdrawiamy rene74 z Liwią!

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo fajny blog:) zapraszam do mnie:)

    http://sandrainvogue.blogspot.com/

    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ona jest taka śliczniutka :) nIe mogę sie napatrzeć!

    Sytuacja z drzwiami zdecydowanie nie fajna!

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety takie sytuacje nie należą do rzadkości :-(( Te fotokomórki czy tez czujniki otwierania/zamykania - w większości znanych mi marketów itp, "nie widzą" takich malutkich człowieczków. Trzeba uważać i najlepiej trzymać malucha za rączkę lub na rączkach..

    OdpowiedzUsuń