Weekend...


Kiedy chodzisz do pracy, to weekend ma dla Ciebie ogromne znaczenie.. Wolne, zabawa, impreza, kino... Co kto woli.. W Warszawie od wyboru do koloru.. Przed milowymi czasami nie korzystałam z tego zbyt wiele.. Ale w domu? W domu impreza co weekend.. U nas, u sąsiadów... Czy tęsknię? A, owszem... Wczoraj znajomy miał urodziny.. Zadzwoniłam z życzeniami.. Jak miło usłyszeć, że ktoś na nas czeka, że fakt, iż na świecie jest Mila, nie przeszkadza innym, że dziecko nie dyskwalifikuje z kręgu znajomych bezdzietnych... Spotkałam się bowiem z opinią, że niektórzy ludzie odsuwają się od tych, którym urodziło się dziecko.. Dlaczego? Nie wiem.. Mam nadzieję, że nas to nie spotka nigdy. A jeśli tak, to takich ludzi mam gdzieś.. Teraz jest pora, kiedy uczymy się wciąż siebie nawzajem.. Ja, Mila i Robert..a nawet koty.. Które nie rozumieją jeszcze, że Mila jest ich nowym członkiem rodziny... Trzymają się od niej z daleka.. Milka raczej ich nie oszczędza... Ostatnio zajadała wyrwaną sierść Kicioliny.. Takie mamy BLW. Ale wracając do tematu.. Czy jeśli wyjdziemy z Milą do winiarni i wypijemy wino (zakładam, że już karmić nie będę) to czy jest to patologia? Czy rodzice z małym dzieckiem u boku mogą sobie pozwolić na zimne piwo w upalne dni? Jak są postrzegani przez innych? Wiem, że gdyby dziecko w tym momencie się przewróciło i złamało nóżkę, to w wiadomościach powiedzieliby: dziecko doznało uszczerbku na zdrowiu, podczas libacji alkoholowej rodziców. Dosłownie..

Kochani, którzy czekają na rozwiązanie konkursu z Kiddyland24, informuję, że losować będzie Mila.. A odbędzie się to jeszcze dziś lub jutro.. Zależy od nastroju "maszyny losującej"..
Oto ona z nagrodą główną:-)




44 komentarze:

  1. Co zdjęcie to piękniejsza! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ta się nie spotkalam z odsunięciem, ale ja czasami nie mam ochoty na towarzystwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczescie tez nie... Słyszałam o takim zdarzeniu..

      Usuń
  3. O nas większość bezdzietnych zapomniała:( niestety stereotypy rządzą:/ a ja czasem przecież mogę zostawić Martynię z babcią i wyjść, co nie?
    Co do zimnego piwka na ogródku...tak, ale na swoim. Bo w centrum zaraz by po policję zadzwonili, że patologiczna matka pije z dzieckiem przy boku:D:D

    ps. Miluniu jak będziesz losować to wylosuj nas, dobra?:):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak:-) ostatnio jak poszłam biegać a R była na spacerze to chciał wejść do winebaru na lampke wina... Ale sie powstrzymał i poczekał aż dobiegne, bo bal sie, ze ktos na policję zadzwoni:-)

      Usuń
  4. "maszyna losująca" uśmiechnięta jak zawsze!
    od nas nikt się nie odsunął ewentualnie spotkani są rzadsze,a co do picia piwka w miejscu publicznym to nie dalej jak wczoraj siedzieliśmy ze znajomymi i piliśmy piwo na tarasie restauracji... :)myślę że jedno piwo/drink czy lapmka wina jeszcze nikogo nie upiła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszyna losującej spisała sie na medal:)

      Usuń
  5. Piwo jest podobno bardzo dobre na laktację ;)
    Oczywiście nie powinno się od razu 3 pić, ale pół szklanki. Położna na pierwszej wizycie mi poleciła :)
    Mila faktycznie coraz piękniejsza każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama nie wiem mam mieszane uczucia tak jak Ty to przedstawiłaś: w razie wypadku komentarz gwarantowany z drugiej zaś strony przecież rodzic to też człowiek- nie alkoholik lecz od czasu do czasu lampka wina dla przyjemności nie powinna być źle postrzegana. Nie zapominajmy jednak, że żyjemy w takim kraju gdzie stereotypy rządzą wszystkim. Począwszy od różowych włosów, które świadczą o degeneracji po lampkę wina przy stole z Dzieckiem świadczącą o patologii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja to racja... Bedziemy testować wzrok obcych ludzi i niebawem o tym napisze..

      Usuń
    2. Testowanie wśród ludu brzmi ciekawie, wyczekuje :*

      Usuń
  7. Z dziećmi nieraz jest trudniej zorganizować czas wolny. Ja nie zawsze mam z kim zostawić Łukaszka i po prostu rezygnuję z wyjścia do znajomych, ale z tego powodu ani ja nie jestem smutna, ani moi znajomi źli. Każdy rozumie. Więc jest ok.
    Pozdrawiam i miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ Ci ta Milunia pięknieje.... :))
    Odnośnie znajomych to mam sporo takich osób,które przestały nas odwiedzać kiedy się Anioł urodził.W miarę podrastania "objawiali" się częściej a jak zaszłam w ciążę to znowu usunęli się w cień.Tacy bezdzietni :) No i co z tym zrobić?Nic,ja się tym wcale nie przejmuję :))A piwko z dzieckiem na kolanach można wypić,bo niby czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...dla mnie tez czemu nie... Ja sie boje ze za chwile podjedzie straż miejska:)

      Usuń
  9. Kiedyś też się nad tym zastanawiałam Aniu. Teraz tyle się o tym mówi, nawet w tv co po chwila pokazują jakieś patologie. Ale z drugiej strony nie ma co wrzucać wszystkich do jednego wora, przecież alkohol też jest dla ludzi i po 1 piwie czy lampce wina na pewno korba człowiekowi nie odbije. Niestety są i tacy, którzy potrafią osądzić innych po pierwszym rzucie okiem.
    Maszyna losująca cudowna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie... Dlatego robię projekt Picie Wina przy Bobasie :-) bede sprawdzała reakcje otoczenia:)

      Usuń
  10. Nasi znajomi,kiedyś "przyjaciele",większość single przestali do nas już dzwonić po ślubie, bo jak mówili, cytuję : " wy już macie swoje małżeńskie życie i nie chcemy się wtrącać. Przykre to. Szczęściarze z Was, że nadal macie kochanych przyjaciół! Mila sama słodycz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje Kochana... Moze sie odwrócą kiedyś role... Dziekuje

      Usuń
  11. Ja też mam to szczęście, że nawet z Młodym na ręku jestem zapraszana na młodzieżową parapetówę czy towarzyskie grille :-)
    Co do alkoholu jednak mam istotną zasadę: nigdy nie piję nawet łyka alkoholu gdy pod moją opieką jest dziecko. Jeśli jest się we dwoje (ja jestem samodzielną mamą) można używać alkoholu na zmianę, albo kiedy dziecko jest z dziadkami itp. Gdyby doszło do najmniejszego wypadku sama miałabym wyrzuty sumienia, nawet nie myśląc o opinii społeczeństwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja narazie wcale nie pije: karmie... A ciekawe jakby zareagowali na piwo bezalkoholowe?

      Usuń
  12. Ja też mam to szczęście, że nawet z Młodym na ręku jestem zapraszana na młodzieżową parapetówę czy towarzyskie grille :-)
    Co do alkoholu jednak mam istotną zasadę: nigdy nie piję nawet łyka alkoholu gdy pod moją opieką jest dziecko. Jeśli jest się we dwoje (ja jestem samodzielną mamą) można używać alkoholu na zmianę, albo kiedy dziecko jest z dziadkami itp. Gdyby doszło do najmniejszego wypadku sama miałabym wyrzuty sumienia, nawet nie myśląc o opinii społeczeństwa...

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety często tak bywa, że osoby bez dzieciaczków nie rozumieją do końca nas rodziców. Siłą rzeczy masa tematów, które poruszamy opiera się właśnie o tym jakie nasze maleństwo poczyniło postępy itp. Dla wolnych ptaszków temat totalnie nudny, ale ! my się tym za bardzo nie martwimy. Mamy siebie, a czasu i tak jak na lekarstwo przy mały dziecku. Otaczamy się osobami, które chętnie słuchają naszej paplaniny o Karolu. A co do piwa hmm osobiście uważam, że jeśli piwo pite z rozsądkiem to dlaczego nie. Choć pewnie 99% społeczeństwa właśnie mnie przeklina. Alkohol z mężem pijemy od święta i to bardzo wielkiego święta w małych ilościach. Uważam jednak, że wszystko zależy od miejsca, sytuacji i zachowania plus rozsądku rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech przeklina.... Wszystkim nie dogodzimy..,wazne, aby bliscy byli szczęśliwi:)

      Usuń
  14. alkohol jest dla ludzi.
    jak mieszkałam w Niemczech (opiekowałam się 1,5 rocznym szkrabem) co wieczór siadaliśmy sobie w trójkę (ja +małżeństwo u którego mieszkałam) i Pan domu przynosił jakieś winko lub drinki robił, czasami przychodzili ich znajomi i tak sobie siedzieliśmy rozmawiając :). Patologia? - raczej nie :)
    A co do znajomych dzietnych i bezdzietnych to my bardziej dołączyliśmy do grona tych dzieciatych. Parę osób straciliśmy (nie martwi mnie to wcale), wiele cudownych osób poznaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu to luz.. Mnie zastanawiają miejsca publiczne :-)

      Usuń
  15. a my z mężem pijemy przy dziecku w miejscu publicznym, nawet ze znajomymi.
    to chyba już całkiem patologia ;)
    jedno piwo nikomu nie zaszkodziło i żądne z nas nie traci czujności.

    ps. oczywiście ja piłam przed ciążą, teraz jedynie gorąca czekolada lub soczek.

    OdpowiedzUsuń
  16. ależ ona się zmieniła :) cudna nagroda ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. piękna córeczka! :)

    ZAPRASZAM DO MNIE NA CANDY I KONKURS :)
    świetne nagrody!

    http://islandofflove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. U nas z lekka się przefiltrowała ilość znajomych, ale tak, jak piszesz, mamy to teraz gdzieś, widocznie nie byli tymi prawdziwymi. z alko u nas jest tak, że my oboje w "piwie" pracujemy, więc temat tym bardziej nam nie obcy:D osobiście ja nie lubię, ale mój Mąż zawsze jak gdzieś wychodzimy pije jedno piwo i nie mamy zamiaru się z tego tłumaczyć nikomu dookoła. Niestety u nas jest, tak, że jedno z rodziców jbc się stało nie może być pod wpływem, bo wiadomo...

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę,że widok rodziców degustującej się lampką wina bądź raczącą się kufelkiem piwka z pianką nie wzbudzi negatywnych emocji :)

    Mogę zapytać jak długo chcesz karmić Milkę ?
    Pozdrawiam WAS!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wiem... Chciałabym jak najdłużej...ale powrót do pracy coraz bliższy...

      Usuń
  20. Uwielbiam tę śmieszkę :)
    A co do wina to my raczej wdomowym zaciszu preferujemy i też długo nie mogłam sie przełamać - blokujac się myślami typu "a co jeśli?..."

    OdpowiedzUsuń